MOJE TU I TERAZ W LISTOPADZIE

Dawno mnie tutaj nie było. Życie rodzinne i praca pochłonęły mnie tak mocno, że prawie zapomniałam jak to jest publikować coś na blogu. W końcu wracam, ale na początek spokojnie, bez matematyki, analizy czy finansów, tak po prostu opowiem Wam co u mnie słuchać – oto moje tu i teraz 😉

CZUJĘ SIĘ

zmotywowana do działania. W końcu, bo ostatnie miesiące nie były dla mnie w tym temacie łaskawe. Praca na etacie sprawiała, że zupełnie nie miałam ochoty na działanie on-line. Do tego wszystkiego, przez kilka miesięcy nie byłam pewna, czy chcę to nadal robić, czy może wolę zrezygnować. Ostatnio ograniczyłam godziny pracy etatowej (i bardzo dobrze!), dzięki czemu wróciły mi siły i motywacja do działania po swojemu. W końcu poczułam, że to jest zdecydowanie to, co chcę robić na dłuższą metę. I choć nadal mam pewne wątpliwości – co do tego, na czym powinnam się skupić, to czuję że w końcu idę w dobrym kierunku.

JESTEM WDZIĘCZNA ZA

każdą chwilę, spędzoną w trójkę. Wspólne zabawy, układanie klocków lego (w końcu mój synek zapałał do nich miłością prawdziwą i sama mam co układać ;)) – to te najmniejsze, najbardziej przyjemne rzeczy sprawiają, że czuję że żyję i jestem naprawdę szczęśliwa.

PRACUJĘ NAD

nowym projektem, który już niedługo ujrzy światło dzienne. Jednocześnie przygotowuję też nowe materiały do pobrania oraz planuję co będę publikować w najbliższym czasie. No cóż, jednym słowem pracuję nad strategią działania na najbliższe miesiące 🙂

CIESZĘ SIĘ

z mojego nowego salonu. I choć zwlekałam z rozdzieleniem salonu i jadalni i odwlekałam tę decyzję w nieskończoność, teraz cieszę się z tego mojego miejsca. W końcu mam miejsce, w którym mogę usiąść spokojnie rano (gdy wszyscy jeszcze śpią) lub wieczorem (gdy Jaś już śpi, a mąż jest jeszcze w pracy) i jedynie przy świetle ozdobnych lampek lub choinki (tak, mamy już choinkę – nie udało mi się namówić Jasia, żeby jeszcze trochę poczekał ;)) z kubkiem gorącej herbaty lub wody z cytryną i po prostu cieszyć się chwilą. Szczególnie, że ta chwila ciszy, spokoju i czasu tylko dla mnie przeważnie rzeczywiście trwa tylko chwilę 😉

UCZĘ SIĘ

cierpliwości – a mam z tym problem. Zawsze lubiłam mieć wszystko na już. Nadal jest tak, że jak tylko wpadnę na jakiś pomysł, to od razu zabieram się do pracy. Jednak nie zawsze wszystko zależy tylko ode mnie. Czasem muszę się dostosować do innych – a mój mąż i czasem też Jaś lubią mieć czas. No w przypadku Jasia działa to tylko wtedy, gdy pisze zadanie domowe. A ja uczę się wtedy cierpliwości i spokoju – bo w końcu czterolatek, który dopiero uczy się liter i pisania, a na dodatek robi to w zeszycie bez żadnych linii czy kratek (o zgrozo!), nie będzie od razu pisał tak jak trzeba (albo raczej tak, jak mnie uczyli w szkole). W jego przypadku każda literka jest innej wielkości, znajduje się na innej wysokości kartki, już nawet nie wspomnę jak wyglądają przerwy pomiędzy słowami czy kolejnymi linijkami :O Oj bardzo kłóci się to z moim perfekcjonizmem, co jest kolejną, bardzo dobrą zresztą, lekcją ograniczania tego chorego podejścia do życia 😉

CZYTAM

po raz n-ty chyba Pozytywną Dyscyplinę (książkę i karty). Ale żeby nie kręcić się tylko w temacie dzieci i wychowania, czytam także Analizę Danych w Biznesie. Zdecydowanie cierpię na niedobór książek i marzę o powrocie do Alexa w krainie liczb – chyba poproszę rodziców o dorzucenie tej książki do paczki, którą mają mi wysłać na Święta 🙂 I tak, jest to książka o matematyce, ale napisana jest tak świetnym językiem, że czyta się ją praktycznie jak powieść. Wiem, że ciężko będzie to zrozumieć (przynajmniej części z Was), ale ja przy książkach o matematyce bardzo fajnie się relaksuję 🙂

OGLĄDAM

jak już jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności znajdę trochę czasu, albo ewentualnie dorwie mnie choroba jak ostatnio, to oglądam seriale. Do moich ulubionych Big Bang Theory oraz Chirurgów, dołączył ostatnio Belfer. Szczerze mówiąc, bardzo rzadko oglądam polskie produkcje, ale ta mnie całkiem mocno wciągnęła 🙂

CZEKAM NA

Święta 😉 Chyba jak większość czuję już powoli może nie magię, ale że zbliżają się Święta. W tym roku znowu mamy w planach spędzić je w trójkę – tylko ja, mąż i Jaś 🙂 A zaraz po Świętach będziemy obchodzić piątą (jak ten czas szybko zleciał) rocznicę ślubu – i w sumie nie wiem, na co czekam bardziej. Szczególnie, że rocznica przypada 27 – załatwiliśmy sobie przedłużenie świąt (w sumie to chyba spokojnie można by to świętowanie przeciągnąć i do sylwestra, prawda?).

A U CIEBIE CO SŁYCHAĆ? JAK TWÓJ LISTOPAD?